Dyrektor
Muzeum Śremskiego
uprzejmie zaprasza na otwarcie wystawy
Zagłada Polskich elit. Akcja AB - Katyń
oraz
spotkanie z dr Marcinem Podemskim
pracownikiem I.P.N. w Poznaniu.
Wernisaż 14.02.2010 o godzinie 15.00
ZAGŁADA POLSKICH ELIT. AKCJA AB – KATYŃ
„Warstwy kierownicze należy zlikwidować”
Zagłada polskich elit była od początku celem obu okupantów. Usunięcie warstwy przywódczej miało zagwarantować im spokój i panowanie nad ziemiami polskimi.
Pierwsze działania wymierzone w polską inteligencję zostały podjęte jeszcze przed rozpoczęciem wojny. W ostatniej dekadzie sierpnia 1939 r. rozpoczęły się aresztowania przedstawicieli polskich elit żyjących na terenie Niemiec (duchowni, dziennikarze, nauczyciele, działacze mniejszościowi). Część z nich stracono natychmiast, pozostałych umieszczono w obozach koncentracyjnych. Akcję kontynuowano po wybuchu wojny.
Sowieci podobne działania, aczkolwiek na szerszą skalę, przeprowadzili już wcześniej. W ramach tzw. „operacji polskiej” NKWD w latach 1937 – 38 rozstrzelało ponad 111 tys. Osób, dziesiątki tysięcy umieszczono w łagrach i deportowano.
Wśród ofiar zbrodni popełnionych przez żołnierzy Wehrmachtu we wrześniu 1939 r. znalazło się wielu przedstawicieli lokalnych elit, np. nauczycieli, duchownych. W ślad za jednostkami wojskowymi na teren Polski wkraczały Grupy Operacyjne Policji Bezpieczeństwa. Do ich głównych zadań należało przejmowanie dokumentacji rozmaitych instytucji, na podstawie, której sporządzano wykazy działaczy społecznych i politycznych. Jeszcze przed zakończeniem operacji militarnej rozpoczęto aresztowania „fanatycznych Polaków”, z których część wkrótce zamordowano.
Odmienne „uzasadnienie ideologiczne” sowieckiej inwazji sprawiło, że zbrodnie popełnione przez żołnierzy Armii Czerwonej po 17 września 1939 r. miały nieco inny charakter. O ile Wehrmacht mordował głównie cywilów, to Sowieci skupili się na wojskowych, przede wszystkim oficerach. Ofiarą tego typu zbrodni padł m.in. dowódca grodzieńskiego Okręgu Korpusu gen. Józef Olszyna – Wilczyński. W ślad za wojskami do Polski wkroczyły specjalne jednostki NKWD, które tylko w 1939 r. aresztowały ok. 19 tys. osób.
Zakończenie działań wojennych nie powstrzymało represji. Wręcz przeciwnie – przybrały one bardziej zorganizowany charakter. Pod okupacją niemiecką najbardziej masowy charakter miały one na terenach włączonych administracyjnie jesienią 1939 r. do Rzeszy. W ramach specjalnej akcji sił policyjnych aresztowano na tych terenach przedstawicieli polskiej inteligencji. Byli wśród nich duchowni, lekarze, prawnicy, nauczyciele, urzędnicy. Padali ofiarą egzekucji (także, jako zakładnicy, w przypadku pojawienia się prób oporu) lub deportowano ich do obozów koncentracyjnych.
Postępowano systematycznie, posługując się przygotowanymi zawczasu listami proskrypcyjnymi. Najbardziej brutalny charakter akcja przybrała na Pomorzu, gdzie do końca 1939 r. zamordowano ok. 40 tys. Polaków, a setki tysięcy padły ofiarą wysiedleń. Wcielenie ziem polskich do Rzeszy rozpoczęło proces niszczenia warstwy ziemiańskiej. Konfiskacie uległy praktycznie wszystkie majątki i dwory, od wieków będące ośrodkami kultury polskiej. Grabieży i zniszczeniom podlegały biblioteki i muzea.
Jesienią 1939 r. przeprowadzono także pierwsze działania na terenie tzw. Generalnego Gubernatorstwa – jak nazwano obszar pozostający pod okupacja niemiecką (objął on mniej więcej jedna trzecia terenu przedwojennej Polski). Miały one wówczas jeszcze charakter selektywny. Najważniejszą z ówczesnych operacji była „Sonderaktion Krakau”: aresztowanie 6 listopada 1939 r. 183 pracowników krakowskich wyższych uczelni, głównie Uniwersytetu Jagiellońskiego, wśród nich 98 profesorów. Zostali osadzeni w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Mimo że 8 lutego 1940 r. zwolniono grupę starszych wiekiem, w efekcie całej operacji zginęło 20 naukowców. W tym samym czasie aresztowano 14 profesorów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Lubelskiego grudniu 1939 r. rozpoczęto masowe egzekucje w podwarszawskich Palmirach..
W tym czasie pod drugą okupacją trwały aresztowania „antysowieckich elementów”. Nie jest jasne, czy przedmiotem niemiecko – sowieckiej konferencji w Zakopanem w grudniu 1939 r. była tylko wymiana dotychczasowych doświadczeń, czy też próba koordynacji działań skierowanych przeciw Polakom. Nie ulega natomiast wątpliwości, że dokonana przez Sowietów Zbrodnia Katyńska i niemiecka Akcja AB rozpoczęły się niemal równocześnie.
5 marca 1940 r. sowieckie Biuro Polityczne rozpatrywało przedłożoną przez szefa NKWD Ławrientija Berię propozycję „rozwiązania” kwestii 14.700 oficerów polskich, przetrzymywanych w obozach jenieckich, oraz 11 tys. Polaków więzionych na terenach okupowanych. Proponowano, aby „sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia”, z zastosowaniem „najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania”. W ten sposób, oszczędzając pracy sądom, zamierzano przeprowadzić akcję „rozładowania” więzień i obozów. Decyzję o zamordowaniu tysięcy osób jednogłośnie podjęli członkowie Biura Politycznego sowieckiej partii.
Ponieważ wśród jeńców znaczną grupę stanowił oficerowie rezerwy – w cywilu lekarze, naukowcy różnych specjalności, prawnicy, artyści, nauczyciele itp. – podjęta decyzja oznaczała w praktyce likwidację znacznej części polskich elit. I taki też zapewne zamiar stał za jej autorami.
Pierwszy transport jeńców wyruszył z obozu w Kozielsku 4 kwietnia 1940 r., zaś z Ostaszkowa i Starobielska dzień później. Jeńców z pierwszego z obozów mordowano strzałem w tył głowy w Katyniu; więzionych w Starobielsku – w Charkowie, a jeńców z Ostaszkowa – w Kalininie (Twerze). Więźniów zabijano w wielu miejscach, niektóre do dziś pozostają nieznane. Wiadomo, że w ciągu kilku tygodni zamordowano w ten sposób 21.957 osób.
Ludobójczy charakter tej zbrodni dopełnił się wraz z drugą falą masowych deportacji obywateli polskich, która nastąpiła w połowie kwietnia 1940 r. Wśród ponad 60 tys. zesłanych wówczas do Kazachstanu większość stanowiły rodziny ofiar Zbrodni Katyńskiej.
30 marca 1940 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa zaczęła się operacja pod eufemistyczną nazwą „Ausserordentiche Befriedungsaktion” (Nadzwyczajna Akcja Zaprowadzania Ładu i Spokoju), zwana w skrócie Akcją AB. Jej celem było zniszczenie polskiej konspiracji, co zamierzano osiągnąć głównie przez likwidację warstw przywódczych.
Założenia operacji z wielką otwartością opisywał generalny gubernator Hans Frank: „Kilka tysięcy Polaków, i to przede wszystkim z warstwy przywódców duchowych Polski, przypłaci to życiem. Chwila ta jednak nakłada na nas, narodowych socjalistów, obowiązek starania się o to, aby naród polski nigdy więcej nie stawiał żadnego oporu. (…) Fűhrer wyraził się tak: warstwy uznane przez nas obecnie za kierownicze w Polsce, należy zlikwidować, co znowu narośnie, należy wykryć i w odpowiednim czasie znów usunąć”.
Równoległość działań obu okupantów w sposób szczególnie poruszający ukazują losy polskich rodzin, które dotknęły jednocześnie niemieckie i sowieckie zbrodnie. Przykład jeden z wielu: 21 kwietnia 1940 r. w Katyniu rozstrzelano Janinę Lewandowską, znanego pilota. Równo dwa miesiące później w Palmirach zginęła jej młodsza siostra Agnieszka Dowbor – Muśnicka, aresztowana za udział w konspiracji. Obie były córkami gen. Józefa Dowbora – Muśnickiego, dowódcy Powstania Wielkopolskiego 1918/1919.
Wraz ze Zbrodnią Katyńską i Akcją AB nie zakończyły się tragiczne losy polskich elit. Ich przedstawiciele nadal padali ofiarą represji, od czerwca 1941 r., głównie z rąk okupanta niemieckiego. Bilans II wojny światowej jest zatrważający. Zginęło ok. 45 proc. lekarzy, 57 proc. adwokatów, 18 proc. duchownych, 15 proc. nauczycieli i 40 proc. wykładowców szkół wyższych. Kultura straciła setki artystów plastyków, literatów, muzyków. Na straty ludzkie nakładały się ogromne straty materialne instytucji kultury: bezpowrotnie stracone zasoby archiwów, bibliotek i muzeów. Zniszczono bazę materialną większości uczelni i kilkuset szkół.
Tragedia polskich elit nie zakończyła się w 1945 r. na Zachodzie pozostały tysiące osób z wyższym wykształceniem: ludzi kultury, oficerów, polityków i wyższych urzędników państwowych; państwowych większości na zawsze stracili kontakt z Polską. Z kolei reforma rolna przyniosła kres istnienia ziemiaństwa: warstwy społecznej od wieków tworzącej podstawy narodowej kultury. Zakończyła się planowa eksterminacja, nadal jednak setki osób z kręgów elit społecznych padały ofiarą nowej, komunistycznej władzy. Pozostałych wkrótce poddano przemożnej presji ideologicznej, zmuszając do zaprzeczenia wyznawanym przez siebie wartościom. Na pustym miejscu rozpoczęto instalowanie nowej pseudoelity, do której przepustka była legitymacja partyjna, a nie wiedza czy umiejętności.
Łukasz Kamiński
Tygodnik Powszechny z 27 IX 2009 r.